W archidiecezji warmińskiej zakończył się Rok Jubileuszowy

W archidiecezji warmińskiej zakończył się Rok Jubileuszowy

W bazylice konkatedralnej św. Jakuba w Olsztynie, arcybiskup Józef Górzyński, metropolita warmiński zamknął Rok Jubileuszowy w archidiecezji warmińskiej. – W całym minionym roku, poprzez sakramenty, pielgrzymki, sakramenty i akty miłości, wypraszaliśmy i doświadczaliśmy Bożego miłosierdzia – mówił podczas uroczystej Eucharystii metropolita warmiński. Uroczystość była także okazją do podsumowania jubileuszowego czasu.

Procesją wejścia rozpoczęła się uroczysta Eucharystia w bazylice konkatedralnej Św. Jakuba w Olsztynie. Na wstępie do wspólnej modlitwy, głos zabrał ks. Artur Oględzki – proboszcz parafii Św. Jakuba w Olsztynie. – Gromadzimy się dziś w bazylice św. Jakuba aby sprawować Eucharystię kończącą Rok Jubileuszowy. Czas szczególnej łaski, w którym Bóg przypomniał nam na nowo, że jest blisko, i że Jego miłosierdzie nie zna granic – mówi ks. Oględzki.

Rok Jubileuszowy 2025, ogłoszony przez papieża Franciszka bullą „Spes non confundit” (Nadzieja zawieść nie może), rozpoczął się 24 grudnia 2024 roku. Jego hasłem były słowa „Pielgrzymi nadziei”. W tym czasie wierni Kościoła powszechnego mogli uczestniczyć w wydarzeniach organizowanych zarówno w Watykanie, jak i w poszczególnych diecezjach na całym świecie. Do najważniejszych wydarzeń organizowanych w Stolicy Apostolskiej, należały jubileusze m.in. Jubileusz Młodych, Jubileusz Osób Niepełnosprawnych i Jubileusz Kościołów Wschodnich. Rok 2025 obfitował także w wydarzenia, które na zawsze zapisały się w historii Kościoła. To przede wszystkim śmierć papieża Franciszka (21 kwietnia), jego pogrzeb (28 kwietnia), a także wybór jego następcy – papieża Leona XIV (8 maja).

Podczas Eucharystii, abp Józef Górzyński, metropolita warmiński, podkreślał jak cennym czasem był Rok Jubileuszowy. – W ciągu minionego roku, wraz z wiernymi Kościoła powszechnego, łączyliśmy się w wierze, nadziei i miłości z całą tajemnicą Chrystusa daną nam w roku liturgicznym. Teraz, odnowieni doświadczeniem nawrócenia, powracamy do codziennego rytmu naszego życia, do naszych rodzin – mówi metropolita warmiński. Zwierzchnik kościoła na Warmii zauważył także, że zakończenie Roku Jubileuszowego w Święto Świętej Rodziny jest wyborem nieprzypadkowym. – Bóg wcielił się i przyjął ludzką naturę własnego stworzenia, nie przez jakiś uroczysty ingres, ale rodząc się w rodzinie Józefa i Maryi. Bóg przyszedł najbardziej po ludzku i dopiero stopniowo objawia swoją boskość – mówi metropolita warmiński.

Wraz z końcem Roku Jubileuszowego, Kościół powszechny wchodzi w nowy rok liturgiczny. Jego hasłem są słowa „Uczniowie – misjonarze”. – To hasło nawiązuje do tego, co przeżywaliśmy w tym roku. Nadzieja każe nam być uczniem i misjonarzem Chrystusa w czynieniu dobra tam, gdzie to jest możliwe. To zobowiązanie wypływa także z przesłania Ewangelii. Będziemy starali się w tym nowym roku Chrystusa nadal poznawać, naśladować i starać się być naszym życiem Jego uczniem i misjonarzem – mówi ks. Michał Tunkiewicz, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej Archidiecezji Warmińskiej.

Na zakończenie Eucharystii, abp Józef Górzyński, metropolita warmiński, pobłogosławił wiernych Krzyżem Jubileuszowym, w którym znajdują się relikwie Krzyża Świętego. 28 grudnia nastąpiło zamknięcie Roku Jubileuszowego na całym świecie w kościołach lokalnych. Z kolei 6 stycznia, w uroczystość Objawienia Pańskiego, papież Leon XIV oficjalnie zamknie Rok Jubileuszowy w Watykanie.


Pełny tekst homilii abpa Józefa Górzyńskiego, metropolity warmińskiego:

Drodzy Siostry i Bracia

Ojciec Święty Franciszek w bulli Spes non confundit ustanawiającej Rok Jubileuszowy postanowił, że rok ten zakończy się w Kościołach partykularnych w niedzielę 28 grudnia 2025 roku, w święto Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa. Tą uroczystością celebrujemy to wydarzenie w naszej Archidiecezji Warmińskiej. W całym minionym roku poprzez sakramenty, pielgrzymki, modlitwy i akty miłości wypraszaliśmy i doświadczaliśmy Bożego miłosierdzia. Bóg zmywał nasze grzechy i napełniał nas swoją łaską. W ciągu minionego roku wraz z wiernymi Kościoła powszechnego łączyliśmy się w wierze, nadziei i miłości, z całą tajemnicą Chrystusa daną nam w roku liturgicznym. Teraz, odnowieni doświadczeniem nawrócenia, powracamy do codziennego rytmu naszego życia, do naszych rodzin.

Dzisiaj Niedziela Świętej Rodziny. Jest to pierwsza niedziela w liturgicznym Okresie Bożego Narodzenia. To nie przypadek i nie przypadkowo właśnie w to święto kończymy Rok Jubileuszowy. Bóg wcielił się, przyjął ludzką naturę własnego stworzenia, nie poprzez jakiś uroczysty ingres, ale rodząc się w rodzinie Józefa i Maryi z Nazaretu. Po co Mu to było? Jakie znaczenie mógł mieć czas niemowlęctwa, czy dzieciństwa, ze wszystkimi zagrożeniami, jak choćby krwawy król Herod, brawurowa ucieczka do Egiptu, życie na uchodźctwie, powrót, z którym wiązała się konieczność zaczynania wszystkiego od zera w Galilejskim Nazarecie? Co jest takiego w rodzinie, że Bóg właśnie w ten sposób przyszedł na świat? Czym jest ludzka rodzina, że stała się godna wykarmić i wychować Syna Bożego?

Może odpowiedź tkwi w tym, że Boga trzeba się nauczyć? On się objawia, ale człowiek może poznawać Go tylko stopniowo, małymi krokami. Więc Bóg przyszedł najbardziej po ludzku i dopiero stopniowo objawiał swoją Boskość. A może rodząc się niemowlęciem w ubogiej rodzinie, chciał dać się poznać jako ktoś, kto nie zagraża, kto nie działa przemocą, kogo nikt nie ma powodu się bać? Chciał być ostatnim w ludzkiej hierarchii, i chciał być dostępny i bliski…

Rodzina, to dla każdego z nas doświadczenie fundamentalne: przez to, że była (czy że jest), lub przez to, że jej zabrakło…; przez to, w co nas wyposażyła, lub przez to, czego pozbawiła… Deficyt potrafi czasem wyraźniej niż obfitość nazwać i docenić wartości. W Bożym planie rodzina ma dać każdemu to najważniejsze doświadczenie, jakim jest doświadczenie bycia kochanym. Bo rodzinę mają konstytuować więzy miłości, którym sam Bóg błogosławi. Czy więc może nas dziwić, że Bóg, który jest Miłością, wcielił się w nasz świat w rodzinie właśnie? Rodzinne problemy, patologie, braki – to wszystko jest dziełem człowieka, a nie Boga! Zalęgło się to z powodu grzechu, czyli właśnie zanegowania Boga. Bóg nigdy nie daje przyzwolenia na dominację, przemoc, krzywdę – On sam wtedy cierpi w tych, którzy są skrzywdzeni.

Największym, a w zasadzie jedynym – bo kompletnym – darem Boga, który przychodzi, jest On sam. Bóg daje siebie! Przyszedł w rodzinie i chce, żeby rodziny stawały się szkołą odpowiedzi na ten dar. Bo jedyną adekwatną odpowiedzią jest wzajemne ofiarowanie siebie. A życie rodzinne polega właśnie na ofiarowywaniu siebie: małżonkowie sobie nawzajem, rodzice – dzieciom, dzieci – rodzicom. A potem dalej i szerzej: przyjaciele – przyjaciołom, sąsiedzi – sąsiadom, duszpasterze – wiernym, w każdym stanie i w każdym zawodzie jest na to miejsce. Bóg daje siebie! Na taki dar odpowiadać można tylko tym samym darem, darem z siebie!

Dzisiejsza Ewangelia pokazuje nam Świętą Rodzinę. Trzy osoby, z których każda jest inna, ale razem tworzą dom. Maryja – słuchająca. Józef – opiekuńczy. Jezus – obecny. Nie konkurują, nie porównują się. Każdy wnosi coś, czego inni nie mają. To jest klucz: w rodzinie nikt nie jest zbędny. Ani dziecko, które dopiero się uczy mówić. Ani staruszek, który już nie pamięta imion wnuków. Ani ten, który nie wszedł w związek małżeński. Ani ten, który codziennie zmaga się z przewlekłą chorobą. Ani przyjaciel, z którym nie łączą nas więzy krwi, ale stał się prawdziwym bratem lub siostrą, będąc przedłużeniem ramion samego Stwórcy. W swojej różnorodności wszyscy jesteśmy niezbędni. A razem możemy stawać się tym, czym była Święta Rodzina: miejscem, gdzie Bóg mieszka między ludźmi. Bo nasz Bóg Ojciec powołał rodzinę, aby była domem miłości. O znaczeniu i potrzebie tej miłości świadczy fakt, że małżeństwo Pan Jezus podniósł do rangi sakramentu.

Z perspektywy wiary małżeństwo jest czymś więcej niż relacją dwojga osób, które się kochają. To przestrzeń, w której miłość zostaje powierzona Bogu. Gdzie „ja” i „ty” stają się „my” w Jego obecności. Mądre słowa przypominają, że: „miłość bez Boga, kończy się tam, gdzie kończy się siła człowieka”. W małżeństwie sakramentalnym jest inaczej –- tam, gdzie kończą się nasze siły, zaczyna się łaska. Oczywiście, nie dokonuje się to samoistnie. Małżeństwo, jak każdy sakrament, wymaga wiary. To właśnie przez wiarę sakrament małżeństwa staje się prawdziwie owocny. To z jej pomocą małżonkowie mogą wstać po upadku, podjąć pracę nad swoją relacją, przebaczyć po zdradzie, znaleźć sens nawet w trudzie codzienności. Zrobić to, co własnymi siłami byłoby niewykonalne.

Sakrament to nie magia, ale obietnica obecności Jezusa w małżeńskiej codzienności. Piękno sakramentu małżeństwa polega na tym, że Bóg zapisuje w nim swój styl miłości: wierny, dyskretny i pokorny. Takiego stylu miłości Jezus chce nas nauczyć. Ten styl najczęściej nie objawia się w spektakularnych cudach, ale w codziennej bliskości. To, co naprawdę piękne, zawsze ma w sobie odrobinę kruchości. Właśnie dlatego małżeństwo, które potrafi być czułe mimo trudności, jest jednym z najpiękniejszych obrazów Boga w świecie.

Kochające się małżeństwo w naturalny sposób tworzy rodzinę w zgodzie z Bożym planem. Małżonkowie uczestniczą w boskim dziele przekazywania życia, które w rodzinie przyjmowane jest jako znak Bożego błogosławieństwa. To nasze rodziny – choć nieidealne – są najpowszechniejszą i najbardziej naturalną drogą prowadzącą do świętości. Przyglądając się życiorysom wielu świętych, nawet tych należących do duchowieństwa, zauważymy, że choć ich formacja zakonna czy seminaryjna była niezwykle ważna, to najczęściej wszystko zaczynało się w domu, przy rodzinnym stole. To rodzice, dziadkowie, najbliższe otoczenie wprowadzali ich w świat wiary. Żyjąc w codzienności wypełnionej Ewangelią, upodabniali swoje serca do Serca Jezusa. Dlatego Kościół, który jest wspólnotą uczniów Jezusa, nie może nie mówić o znaczeniu i wartości małżeństwa oraz rodziny. Co więcej, współpraca Kościoła i Państwa jest w tym wymiarze naturalna. Bo przecież polityka, rozumiana jako roztropna troska o dobro wspólne, ma w centrum stawiać człowieka i wspólnotę. Dlatego wzywamy do troski o ochronę prawną małżeństwa i rodziny. To właśnie małżeństwa i rodziny tworzą najlepszą przestrzeń wzrostu dla dzieci i bezpieczne wsparcie dla starszych rodziców. Żadne nowe prawo nie może tej ochrony małżeństwa i rodziny osłabić, wprowadzając formy zastępcze. W związku z tym apelujemy do wszystkich – szczególnie tych sprawujących władzę w naszym kraju – o roztropność w trosce o dobro wspólne.

Powyższe słowa są apelem pasterzy Kościoła w Polsce skierowanym do wiernych w specjalnym liście odczytywanym dzisiaj we wszystkich parafiach. Jako biskupi kończymy ten list życzeniami:

– Niech Święta Rodzina z Nazaretu – Jezus, Maryja i Józef – będą dla nas wszystkich wzorem czułości, odwagi i zawierzenia. Niech ich dom, pełen prostoty i pokoju, stanie się inspiracją dla naszych domów, by były miejscem, gdzie mieszka miłość. Niech każda polska rodzina – niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajduje – doświadczy bliskości Boga i ludzi, którzy ją wspierają.

– Niech Bóg błogosławi wszystkim małżonkom, którzy każdego dnia na nowo wybierają siebie nawzajem. Niech umacnia rodziców w cierpliwości i czułości, dzieci w zaufaniu i radości, a duszpasterzy w mądrym i empatycznym towarzyszeniu.

– Niech Jezus błogosławi osoby konsekrowane i duchownych, by w swoim powołaniu do bezżeństwa dla Królestwa Bożego potrafiły budować głębokie, przyjacielskie więzi.

– Niech Boże błogosławieństwo spocznie na tych kobietach i mężczyznach, którzy rozpoznają swoje powołanie do małżeństwa, by potrafili je wypełnić trwałą i głęboką relacją.

– Niech Boże błogosławieństwo spocznie też na wdowach i wdowcach, którzy cierpią z powodu śmierci współmałżonka. Niech nadzieja spotkania w domu Ojca będzie dla nich pocieszeniem.

– Niech Duch Święty prowadzi małżeństwa bezdzietne, by odkryły miejsca, w których mogą posługiwać darem swojego duchowego ojcostwa i macierzyństwa, stawając się ramionami Boga.

– Niech Jezus ukoi serca małżonków, którzy doświadczyli dramatu utraty dziecka i pozwoli im doświadczyć prawdy, że dla Boga wszyscy żyją.

– Niech Niebieski Ojciec błogosławi małżeństwa w kryzysie, by potrafiły znaleźć miejsce wsparcia i odważyły się na trud wzrastania dla dobra swojej rodziny.

– Niech Jezus w sposób szczególny prowadzi po pięknych, Bożych drogach te osoby, które żyją w sytuacjach nieregularnych.

– Niech ten rok, który kończymy, będzie początkiem nowego czasu – czasu rodzin, które stają się prawdziwymi szkołami miłości.

Dzisiaj w święto Świętej Rodziny, świadomi darów Bożej łaski jakich doświadczyliśmy w minionym Roku Jubileuszowym podejmijmy apel papieża Leona XIV: „Umieśćcie Jezusa w centrum waszych rodzin, waszych działań i waszych wyborów. Pozwólcie swoim dzieciom odkryć Jego miłość i nieograniczoną czułość i starajcie się sprawić, by Go kochały tak, jak na to zasługuje”.

Amen.



Bartosz Gołębiowski/ArchWarmiaMedia