Peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej w Dekanacie Łukta

Peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej w Dekanacie Łukta

Pierwszą parafią, którą nawiedził w ramach peregrynacji archidiecezji warmińskiej obraz Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, była parafia św. Mikołaja w Sząbruku w Dekanacie Łukta. – Obecność Matki Bożej Gietrzwałdzkiej w kopii cudownego obrazu i nasza modlitwa są bardzo potrzebne. To okazja, by zawierzyć Jej matczynej opiece parafię, szczególnie dzieci i rodziny – podkreślał proboszcz ks. Jerzy Waresiak.

Na uroczystościach odpustowych Narodzenia NMP w Gietrzwałdzie, połączonych ze 149. rocznicą objawień Matki Bożej, nuncjusz apostolski abp Antonio Guido Filipazzi pobłogosławił kopię obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, który przez najbliższy rok będzie peregrynował po parafiach archidiecezji warmińskiej. Jest to element przygotowujący wiernych do jubileuszu 150-lecia objawień maryjnych w Gietrzwałdzie.

Pierwszą parafią, którą nawiedził obraz była parafia św. Mikołaja w Sząbruku w Dekanacie Łukta. – Dla parafii jest to podniosłe wydarzenie, szczególnie dla osób starszych, które są związane z Gietrzwałdem, do którego mamy tylko dziewięć kilometrów. Wiele osób systematycznie się tam udaje, modli się za wstawiennictwem Matki Bożej Gietrzwałdzkiej – przybliżał proboszcz ks. Jerzy Waresiak. – Z rozmów z nimi wiem, że oni czekają na Matkę, która tym razem odwiedza ich, przybywa do parafialnego kościoła, przybywa do ich serca, w ich sercach do domów i rodzin – mówił proboszcz.

Wie, że wielu parafian modli się na różańcu, co wpisuje się w prośbę Maryi, która podczas objawień w Gietrzwałdzie prosiła o codzienne i gorliwe odmawianie Różańca. Symbolem tego są comiesięczne nabożeństwa w świątyni, kiedy każdego 27. dnia miesiąca wiele osób przybywa, by wspólnie modlić się na różańcu. – Także jesteśmy z Matką Bożą związani i przygotowani do dzisiejszego wydarzenia – zapewniał ks. Jerzy. – Myślę, że obecność Matki Bożej Gietrzwałdzkiej w kopii cudownego obrazu i ta modlitwa są bardzo potrzebne. To okazja, by zawierzyć Jej matczynej opiece parafię, szczególnie dzieci i rodziny – podkreślał proboszcz.

Na długo przed przyjazdem samochodu transportującego obraz liczni wierni zgromadzili się przed kościołem. Wiele osób miało z sobą świece, które zapalą przed procesją wprowadzającą wizerunek Maryi do świątyni.

– Bardzo ważna dla mnie jest Matka Boska, tym bardziej, że pochodzę z parafii Gietrzwałd. Tam byłam u Komunii św., tam byłam bierzmowana, tam ślub brałam, a teraz od dłuższego czasu mieszkam tu w Sząbroku – wyjaśniała Wanda Bilińska. – Ważne jest, żeby Matkę w sercu nosić, zawierzać się Jej każdego dnia. Inaczej nie mogę. Należę do koła różańcowego – przybliżała. Wskazała na orędzie gietrzwałdzkie, kiedy Maryja prosiła o zerwanie z nałogami, odnowę moralną i codzienne odmawianie Różańca. – Ciągle to jest aktualne, bo widzimy, co się w naszym narodzie dzieje, jak wiele osób błądzi, jak wielu odwraca się od Boga – zauważała.

Wśród osób wyczekujących była też Grażyna Kazimierczak. Jej droga ku modlitwie różańcowej wiodła przez serce taty, który nauczył ją tej modlitwy i nieustannie zachęcał do jej odmawiania. – Nasza Matka Boża jest tak blisko nas. Zaznałam wielu łask od Boga, uzdrowień. Jak ja mogłabym dziś tu nie być? Maryja w Gietrzwałdzie prosiła i zapewniała, byśmy odmawiali Różaniec, że będzie zawsze z nami i nas nie opuści – mówiąc, się uśmiechała.

– Myślę, że my tu, ale i Polska, zaznajemy Jej nieustannej obecności. Jesteśmy blisko Maryi pomimo wszystkich upadków, krzyży, cierpień, a Ona jest z nami. Żywię nadzieję, że my jako Polacy zostaniemy narodem, który będzie dalej wiedział, komu dziękować i którą drogą iść. Na tej drodze ważny jest Różaniec, on wiedzie nas do nieba – zauważała Grażyna.

Od dzieciństwa odmawia Różaniec, który jest dla niej modlitwą wiary. – Wiem, że Kościół prowadzi, wskazuje drogę, ale najważniejsza jest rodzina, ojciec i mama, którzy mówią, uczą znaku krzyża, modlitw, miłości do Boga i ufności. Miałam cudownego ojca, który zawsze pilnował nas i zachęcał, byśmy odmawiali modlitwę różańcową. Mówił, że jeśli Boga postawisz na pierwszym miejscu, wszystko masz na swoim miejscu – mówiła.

Wspominała czas młodości, kiedy po sobotniej zabawie nie chciało się iść na niedzielną Mszę św. Wówczas tata napominał i mówił, że Bóg dał święto, dzień Pański, a człowiek ma czas na zabawę, ale i na modlitwę; ten najważniejszy, to czas modlitwy. Idź do kościoła, klęknij, pokłoń się Bogu. – Wiadomo, wtedy czasem myślałam, że on nie ma litości nad nami, każe wstawać, a tu jeszcze nogi bolą i oczy się zamykają – śmiała się na wspomnienie Grażyna. – Ale tata wiedział, co mówi. Często widziałam go z różańcem w dłoni. Matka Boża go upomniała, a to upomnienie wziął do serca i wiernie wypełniał swoje przyrzeczenie – mówiła. – Tata zawsze płakał, kiedy wspominał to wydarzenie – dodała.

Czas II wojny światowej. Jako nastolatek trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Działdowie. Przerażony i wycieńczony, wiedząc, że może nie przeżyć, złożył Matce Bożej obietnicę: „Matuchno, jeśli mnie uratujesz to ja codziennie będę odmawiał Różaniec”. Przeżył. Wiele dni dochodził do pełni sił.

– Z czasem zapomniał, że to obiecywał. – Stało się to, kiedy miał 19 lat. W nocy się przebudził i ujrzał Matkę Bożą. Dłonie miała złożone, różaniec w dłoniach, a łzy Jej płynęły. I mówi do niego: „Pamiętaj coś mi obiecał. Gdzie twoja przysięga?”. Wiem, że to prawda. To, jak żył, jak różańca ponad 60 lat nie wypuszczał z dłoni, jak nas uczył wiary i oddania Maryi, to było jego świadectwo życia tej historii – wspominała wyraźnie wzruszona Grażyna.

Po procesji wprowadzającej wizerunek MB Gietrzwałdzkiej celebrowano Eucharystię, której przewodniczył proboszcz ks. Jerzy Waresiak. – Pani Ziemi Warmińskiej, dziś nawiedzasz nasz dom. Witamy Cię pełni radości w parafii św. Mikołaja w Sząbruku. Wspólnota zebrana w imię Twego Syna chce czuwać na modlitwie, chce składać w Twoje ręce sprawy naszej małej ojczyzny, naszych rodzin z nadzieją, że Syn Twój nas wysłucha. Matko nasza najlepsza módl się za nami i z nami, jak to czyniłaś z uczniami w wieczerniku – mówił proboszcz.

Homilię wygłosił rekolekcjonista ks. Kamil Wyszyński. – Maryja niesie Jezusa drugiemu człowiekowi. To jest bardzo charakterystyczne dla Maryi. Maryja niesie Jezusa, otrzymuje Chrystusa i niesie Chrystusa. Otrzymuje łaskę i zaczyna służyć. Doświadcza Boga i idzie do człowieka – mówił ks. Kamil.

Matka Boża przychodzi i mówi, by żyć tak, żeby ludzie wiedzieli w tobie Chrystusa. Tak wygląda najpiękniejsze świadectwo wiary. – Nie zawsze trzeba komuś powiedzieć, musisz się nawrócić. Trzeba żyć tak, żeby ktoś nam zadał pytanie: „Dlaczego ty tak jesteś?”. Bo żyję Bogiem, żyję wiarą, tego uczy mnie Jezus i Maryja, która mnie do Niego prowadzi – przekonywał kaznodzieja.

Odnosił się do sceny ewangelicznej wesela w Kanie Galilejskiej. Kończy się wino i Maryja zauważa, że go brakuje. Maryja widzi biedę człowieka. Przynosi ją Jezusowi, a potem prowadzi człowieka do Jezusa. – Może właśnie tego chce nas nauczyć, by zauważać drugiego człowieka. Bo można mieszkać z kimś pod jednym dachem i nie zauważyć, że cierpi. Można pracować z kimś przez kilka lat i nie widzieć, że przeżywać dramat. Można patrzeć na młodego człowieka, który się śmieje i nie wiedzieć, że pod tym uśmiechem kryje się samotność. Można mieć starszych rodziców i nie zauważyć, że bardziej niż kolejnego prezentu potrzebują naszej obecności – wymieniał ks. Wyszyński.

Maryja nie tylko zauważa problemy. Mówi Jezusowi, nie mają już wina. Nie mówi Jezusowi, jak ma rozwiązać problem. Nie układa mu planu. Po prostu przynosi mu człowieka i jego biedę. – I to jest niezwykła szkoła modlitwy – podkreślał prezbiter. – Może więc trzeba czasami przestać ciągle mówić człowiekowi o Bogu, a zacząć częściej mówić Bogu o tym człowieku. Bo nie jesteśmy zbawicielami świata. Zbawicielem jest tylko Jezus Chrystus. Maryja nie stawia siebie w Jego miejscu, nie przesłania Jezusa. My róbmy to samo. Mówmy: „Panie, oni nie mają pokoju w sercu, przebaczenia, przyjaciół, nadziei”. A do człowieka: „Pomogę ci, jestem z tobą, pomodlę się za ciebie” – apelował.

Maryja nas uczy. Przychodzi do ludzi w peregrynacji, by poczuli bliskość Boga, by nauczyli się zauważać ludzi. – Uczy nas przynosić ich Jezusowi. Uczy nas nie osądzać, ale prowadzić. Uczy nas być blisko tych, którzy się pogubili. Maryjo wyproś nam łaskę, aby przez nasze życie, nasze słowa, naszą cierpliwość, nasze przebaczenie i naszą obecność ktoś spotkał Twojego Syna – podkreślał ks. Kamil Wyszyński.

W ramach liturgii odbyło się zawierzenie Maryi przez proboszcza i przedstawiciela wiernych wspólnoty parafialnej, w szczególności dzieci i rodzin. Pobłogosławiono również płócienka, jako symbol zawierzenia się Bogu przez ręce Maryi.

Pierwsi pielgrzymi przybywający do Gietrzwałdu w lipcu 1877 r. przynosili ze sobą chorych i słabych. Szukali dla nich łaski uzdrowienia. Płótno stało się namacalnym znakiem obecności Maryi – czymś, co można dotknąć, kiedy nie można zobaczyć. Tradycja płócienka sięga 5 lipca 1877 r., kiedy podczas objawień w Gietrzwałdzie Maryja powiedziała wprost: „Płótno powinno leżeć na ziemi”. Współczesne płócienko jest znakiem nawiązującym do tamtych słów – prostym znakiem wiary, który pielgrzymi zabierają ze sobą do domów.

Kolejną parafią, w której odbyła się peregrynacja kopii obrazu Matki Bożej Gietrzwałdzkiej był Biesal. W kolejnych dniach odwiedzi parafie we Wrzesinie, Jonkowie, Skolitach, Świątkach, Nowym Kawkowie, Boguchwałach, Florczakach i Łukcie. Harmonogram peregrynacji znajduje się na poniższej stronie:

PEREGRYNACJA OBRAZU MATKI BOŻEJ GIETRZWAŁDZKIEJ W ARCHIDIECEZJI WARMIŃSKIEJ

Galeria Zdjęć


Krzysztof Kozłowski/Instytut Gość Media