Odpust Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Świętej Lipce

Odpust Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Świętej Lipce

W Sanktuarium Matki Jedności Chrześcijan w Świętej Lipce odbyły się uroczystości odpustowe Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Sumie odpustowej przewodniczył abp Józef Górzyński. – Maryja nie przesłania swojego Syna, lecz nieustannie na Niego wskazuje – mówił w homilii ks. Lucjan Świto.

Majowe uroczystości odpustowe gromadzą w sanktuarium licznych wiernych. Wiele osób przyjeżdża indywidualnie, wiele decyduje się na przyjazd w grupie zorganizowanej. – Urzekają mnie uroczystości w Świętej Lipce. Piękno kościoła, gdzie można chwilę pomodlić się przed wizerunkiem Maryi, piękno krużganków otaczających świątynię, czy atmosfera procesji Eucharystycznej, kiedy kroczy się za Jezusem. A wszystko w takim zamyśleniu, które zawsze tu odczuwam. Dobrze mi tu u Matki i wiem, że Ona tu na mnie czeka – mówiła Justyna Bartecka.

Tradycyjnie do sanktuarium na uroczystości przybywa pielgrzymka gwieździsta. Z okolicznych miejscowości – Kętrzyna, Reszla i Mrągowa – wyruszają liczne grupy, by po drodze modlić się, rozważać słowo Boże i nieść intencje życia, te codzienne troski, które tak często odbierają pokój serca.

Do Świętej Lipki na uroczystości odpustowe przybyły pielgrzymki piesze z pobliskich miejscowości: Kętrzyna, Reszla i Mrągowa. Wchodzą one do sanktuarium z różnych stron, stąd ich tradycyjna nazwa „pielgrzymka gwiaździsta”. – Matka Boża nas tu jednoczy, sprawia, że pragniemy z różnych stron przybywać do Niej – mówił ks. Paweł Grzesiak z parafii św. Wojciecha z Mrągowa. Zauważał, iż w pielgrzymce z Mrągowa szło również wiele osób z okolicznych miejscowości: Biskupca, Piecek, a nawet ze Szczytna.

– Każdy podjął ten trud, by wstać w środku nocy, bo rok rocznie wyruszamy z Mrągowa o czwartej rano. Każdy z nas opuścił dziś sferę niedzielnego komfortu, kiedy zazwyczaj jest się w domu, Msza św., rodzinny obiad, słodki podwieczorek. Wielu zostawiło na ten dzień w domach swoich bliskich, by przynieść tu swoje intencje, bo wierzymy, że Matka Boża wstawia się za nami i powierza nas swojemu synowi – mówił prezbiter.

– Fakt, że idzie się do Matki Bożej, tak motywuje, iż nie miałam problemów z poranną pobudką. Po prostu wiesz w sercu, gdzie idziesz. A do matki dziecko zawsze biegnie, bez względu na porę dnia, czy jest poranek, czy południe – uśmiechała się Jolanta Sendrowska-Kodź. Podkreślała, iż duża wartością tych pielgrzymek jest fakt, że nie idzie się samemu, a w grupie. – To jak w codziennym życiu, kiedy wiesz, że masz wsparcie, wokół są ludzie o tych samych wartościach, masz na kim się wesprzeć. Tak i człowiek nie zbawia się sam, a w grupie. Wspólna modlitwa ma większą siłę i moc – zauważyła. Każdego dnia zawierza się Matce Bożej. – Ona siedzi na moim łóżku, kiedy wstaję i kiedy się kładę. Kiedy trzymam różaniec, to trzymam Ją za dłoń – wyznała.

Po sześciu godzinach wędrówki pielgrzymi dotarli do Świętej Lipki. Wielu nie kryje, że moment wejścia do kościoła jest dla nich po prostu wzruszający. – I czuje się w sercu ogromną radość i wdzięczność! Kiedy już uklękłam przed wizerunkiem Matki Świętolipskiej, to czułam, że dotarłam do swojego domu. I to jest dla mnie najpiękniejsze – podkreślała Jolanta.

Sumie odpustowej przewodniczył abp Józef Górzyński. Przybyłych pielgrzymów przywitał kustosz sanktuarium o. Grzegorz Nogal SJ. – Dzisiejszą uroczystość odpustową misterium nawiedzenia św. Elżbiety przez Matkę Najświętszą przeżywamy w sanktuarium maryjnym, które jest miejscem szczególnym. Tutaj wspieramy naszymi modlitwami papieża Leona XIV, naszą archidiecezję warmińską, wspieramy pracę i działalność naszego zakonu. Nasza prowincja Stowarzyszenia Jezusowego przeżywa jubileusz 100-lecia powołania. Niech ta liturgia stanie się naszą wspólną modlitwą zanoszoną do Boga Ojca za pośrednictwem Matki Jedności Chrześcijan, Pani Świętolipskiej. Prosimy o dar jedności i pokój na świecie – mówił kustosz.

Homilię wygłosił ks. prof. Lucjan Świto. Na wstępie zauważał, iż ze słowem „matka” wiążą się najbardziej wzruszające wspomnienia z życia. Ona towarzyszy dziecku od początku jego istnienia, otaczając go opieką i zauważając jego potrzeby, których inni nie potrafią dostrzec i rozpoznaje źródła jego radości oraz smutku. – Cieszy się jego sukcesami, a niepowodzenia przeżywa jak własne. Chętnie bierze na siebie ciężary i cierpienia, pragnąc uchronić swoje dziecko przed wszystkim, co mogłoby mu zagrozić. Czyni tak, ponieważ kocha bezinteresownie i szczerze – charakteryzował ks. Lucjan.

Stąd człowiek tak chętnie i z oddaniem kieruje swoje kroki i myśli ku Matce Bożej, przybywając do Niej ze swoimi radościami i troskami, z tym, czym żyje serce. – Przynieśliśmy Jej podziękowania za otrzymane łaski, ale także niepokoje, cierpienia, rodzinne problemy, pytania o przyszłość i intencje, które nosimy głęboko w sobie – wyliczał kaznodzieja. – Wielu z nas dotarło tutaj w pielgrzymce gwiaździstej, z różnych miejscowości i parafii, by niczym promienie gwiazdy zbiegające się w jednym punkcie spotkać się u celu. Każda grupa miała swoją drogę, swoje doświadczenia, swoje modlitwy i prośby, ale wszystkich prowadziło jedno pragnienie: stanąć przed Matką i powierzyć Jej swoje życie – podkreślał ks. Świto.

Zauważał, iż od początków chrześcijaństwa Kościół otaczał Maryję szczególną czcią i miłością, a wierni dostrzegają w Niej Matkę wszystkich uczniów Chrystusa, czego wyrazem są liczne sanktuaria poświęcone Jej i rozsiane po świecie, wśród których jest Święta Lipka. Powracał do sceny Zwiastowania w Nazarecie, kiedy Maryja wypowiadając pokorne i pełne wiary „tak” aniołowi, otworzyła drogę do wypełnienia się mesjańskich obietnic. – Odpowiedź Maryi nie była jedynie formalnym elementem Bożego planu, ale wymagała od niej głębokiego aktu wiary, zaufania i posłuszeństwa. Wypowiadając swoje „tak”, Maryja otworzyła się całkowicie na Boży plan zbawienia, dzięki czemu Syn Boży przyjął ludzkie ciało, ludzką naturę i zamieszkał pośród nas. To właśnie dlatego Kościół widzi w Maryi osobę zajmującą szczególne miejsce w historii zbawienia – wyjaśniał ks. Lucjan.

Co ważne, Kościół przez Maryję kieruje wzrok ku Chrystusowi, bo prawdziwa pobożność maryjna zawsze prowadzi do Jezusa, a nabożeństwa maryjne są wyznaniem wiary w wielkie dzieła, których Bóg dokonał w Jej życiu. – Maryja nie przesłania swojego Syna, lecz nieustannie na Niego wskazuje. Bo w Kościele wszelka prawdziwa pobożność i każdy autentyczny kult mają jeden cel – prowadzić człowieka do Chrystusa i otwierać jego serce na dar zbawienia. Im bardziej więc zbliżamy się do Maryi, tym bardziej zbliżamy się do Jezusa – zauważał kaznodzieja.

Wskazywał na ewangeliczną scenę nawiedzenia św. Elżbiety, kiedy Maryja z poczętym pod swoim sercem Synem wyrusza do swojej krewnej Elżbiety. – Staje się pierwszym tabernakulum i pierwszą misjonarką Chrystusa. To właśnie dzięki Jej obecności Jan Chrzciciel poruszył się w łonie swojej matki Elżbiety, a ona sama została napełniona Duchem Świętym. Maryja nie przychodzi bowiem sama; przychodzi z Jezusem. I tak jest zawsze. Gdzie jest Maryja, tam jest Chrystus. Gdzie Maryja jest prawdziwie czczona, tam Jezus jest bardziej poznawany, kochany i przyjmowany – mówił ks. Świto.

Podkreślał, że uroczystość Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny przypomina nam, że prawdziwe spotkanie z Maryją nigdy nie kończy się na Niej samej, gdyż Ona prowadzi nas do głębokiej komunii z Jej Synem. – Przybyliśmy tutaj jako pielgrzymi. Za chwilę wrócimy do swoich domów, rodzin, parafii i codziennych obowiązków. Niech to spotkanie z Maryją przemieni nas i umocni naszą wiarę. Tak jak Elżbieta dzięki Maryi doświadczyła obecności Chrystusa, tak i nas niech Ona prowadzi do spotkania ze swoim Synem. Prośmy Matkę Bożą Świętolipską, aby uczyła nas takiej wiary, z jaką sama przyjęła słowo Boże i nieustannie prowadziła nas do swojego Syna. Niech nasze dzisiejsze spotkanie z Maryją stanie się dla nas, podobnie jak dla Elżbiety, spotkaniem z Chrystusem, który przychodzi, aby napełnić nasze serca swoim Duchem, pokojem, radością i nadzieją. A umocnieni Jego obecnością, wracajmy do naszych domów i codziennych obowiązków jako świadkowie Ewangelii, niosąc innym to dobro, które sami otrzymaliśmy – apelował ks. Lucjan Świto.

Msza św. zakończyła się procesją Eucharystyczną, po której abp Józef Górzyński odczytał akt oddania archidiecezji warmińskiej w opiekę Najświętszej Maryi Panny Świętolipskiej. – Spraw Królowo ziemi naszej, aby cały lud Boży Kościoła warmińskiego pozostał na zawsze wierny Bogu, krzyżowi, Ewangelii i Ojcu Świętemu. Aby diecezja nasza zachowała po wszystkie czasy szczytne miano Córy Kościoła i Świętej Warmii – mówił metropolita warmiński i zawierzał Maryi kapłanów, rodziny, dzieci i warmińskie seminarium duchowne. – Składamy u stóp twoich siebie samych i wszystko, co posiadamy: świątynie i domostwa, zagrody i warsztaty, pługi, młoty i pióra, wszystkie nasze myśli, bicie naszych serc i porywy woli. Odtąd uważaj nas wszystkich za własność twoją – deklarował pasterz.

Uroczystości odpustowe zakończyły się błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. – Sanktuarium jest zawsze miejscem, które przyciąga ludzi odczuwających tu szczególne działanie Pana Boga. Matka Najświętsza zawsze postrzegana jest, jako orędowniczka naszych spraw. Kościół przypomina, żeby patrzeć też na Nią, jak na wzór naszego chrześcijańskiego życia. To są motywy, które mają wymiar wspólnotowy, ale też i ten ważniejszy, osobisty. Dlatego tak wiele osób decyduje się tu przybywać, czy to w pielgrzymce pieszej, autokarowej, czy indywidualnie – mówił abp Józef Górzyński.

Uroczystości odpustowe w Świętej Lipce zawsze gromadziły setki pielgrzymów. – Już od ponad dziesięciu lat co roku chodzę z mamą w pielgrzymce gwiaździstej z Mrągowa. Mama modliła się o dar potomstwa i mnie wymodliła. Dziś obie jesteśmy, by podziękować za moje życie – wyznała Ola Nicewicz. – Im więcej trudu, tym więcej łaski. Kiedy docieram, co roku czuję pokój serca i radość, że mogę klęknąć u stóp Matki Bożej Świętolipskiej i zawierzać Jej swoje intencje. Ufam, że kiedy mam trudności, Ona zawsze mi pomoże – dodała Ola.

GALERIA ZDJĘĆ


Krzysztof Kozłowski/Instytut Gość Media