Po rocznej formacji uczestnicy kursów liturgicznych zgromadzili się w Kościele św. Jana Ewangelisty w Bartoszycach, by na uroczystej Mszy św. otrzymać błogosławieństwo i zostać posłanym do posługi w parafiach. – Więc życzę wam, abyście z jednej strony czerpali siłę duchową, bo liturgia jest z nieba, ale też abyście nie zapomnieli o tej odpowiedzialności i godności, która na was spoczywa – mówił w homilii ks. Radosław Czerwiński.
Błogosławieństwo Służby Liturgicznej

Błogosławieństwo Służby Liturgicznej
Ponad 150 kandydatów do posługi służby liturgicznej przyjechało na uroczyste błogosławieństwo do kościoła św. Jana Ewangelisty w Bartoszycach: lektorzy, ceremoniarze, animatorzy, psałterzyści, orantki i precentorki.
– Dzisiaj przeżywamy wyjątkowe święto. Młodzież skończyła kursy liturgiczne i przybyła do Bartoszyc, żeby otrzymać błogosławieństwo – nie krył radości ks. Grzegorz Antczak, diecezjalny duszpasterz służby liturgiczne. – Co ciszy, co roku jest to tak liczna grupa tych, którzy chcą się formować. Kiedy patrzę po latach na nich, widzę, jak oni dojrzewają w wierze. Widać różnicę, jak oni przeżywają i przygotowują liturgię, bo oni tym żyją – zauważał duszpasterz.
Podkreślał, iż celem formacji jest nie tylko przygotowanie do danej posługi, ale też by dla każdej z tych osób Eucharystia stała się źródłem życia. – Czasem, kiedy na nich patrzę, potrafię się zawstydzić, bo widać u nich bardzo głębokie i osobiste przeżywanie liturgii. Nie jest to automatyczne wykonywanie zadań, a jest autentyczne przeżywanie tajemnicy, która dokonuje się na ołtarzu. To jest piękne – wyznaje ks. Antczak. – Oni nawet potrafią świadczyć wśród rówieśników, że Eucharystia nie jest nudna, że jest ona czymś wartościowym, z czego czerpią siłę do życia Bożymi wartościami – podkreślał duszpasterz.
Uroczystej Mszy św. przewodniczył ks. kan. Michał Tunkiewicz, wikariusz biskupi ds. duszpasterstwa. Homilię wygłosił wicerektor WSD Hosianum ks. Radosław Czerwiński. – Czy liturgia pochodzi z nieba, czy też jest to dzieło człowieka? Jeżeli powiecie, że pochodzi z nieba, to jest dziełem boskim. Jeśli tak, to dlaczego tak wielu waszych znajomych, koleżanek, kolegów widząc, co się dzieje na ołtarzu, przeżywając Eucharystię, zdarza się, że potrafią porzucić Pana Boga? A jeżeli powiecie, że jest to tylko dzieło ludzkie, to na cóż wam dzisiejsza uroczystość? – skłaniał do refleksji kaznodzieja.
Odwoływał się do fresku z Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie Michał Anioł uwiecznił scenę stworzenia Adama. – Bóg wyciąga swoją dłoń i stwarza Adama. Gdybyście dobrze się przypatrzyli temu freskowi, to zobaczylibyście, że Bóg robi wszystko, żeby dotknąć człowieka. Wychyla się mocno z nieba i ma się wrażenie, że wręcz spada. Adam leży i od niechcenia trzyma rękę. Wystarczyłoby, żeby kiwnął palcem, aby dotknąć tej Bożej tajemnicy. W naszej kaplicy roku propedeutycznego znajduje się kopia tego fresku. Kiedy ksiądz arcybiskup przyjechał, żeby nas odwiedzić, patrząc na ten fresk powiedział, że zasadniczo on przedstawia definicję liturgii. Bo ta przestrzeń, która jest między palcem Boga a Adama to jest właśnie miejsce, w którym my spotykamy się z Bogiem w czasie Eucharystii, kiedy z jednej strony robimy wszystko, żeby ta liturgia była piękna, ale z drugiej strony przez naszą posługę, przez naszą obecność chcemy też dotknąć tajemnicy pana Boga – zauważał wicerektor.
Zauważał, iż często świątynie, kiedy patrzy się na nie z góry, przypominają krzyż lub Chrystusa, który otwiera swoje dłonie. Jego głowa spoczywa na ołtarzu, komunię przyjmujemy w miejscy serca, zaś ławki po obu stronach można porównać do płuc. – Człowiek bez płuc nie jest w stanie oddychać. Serce, którym jest Eucharystia, jest największym naszym skarbem. Jednak, gdy nie będzie powietrza, to serce przestanie bić. Naszym zadaniem jest, aby sercu, którym jest Eucharystia, dać tlen. Nie my wymyśliliśmy Mszę św., ona została nam powierzona, dlatego winniśmy przygotować ją jak najlepiej, aby być tym zdrowym powietrzem dla Kościoła – wyjaśniał ks. Radosław.
Apelował o godną posługę przy ołtarzu, gdyż każdy ze służby liturgicznej jest przykładem przeżywania liturgii dla wiernych. – Myślę, że jest to powołanie, że Pan Bóg postawił was przy ołtarzu, bo wie, że macie wszelkie talenty i zdolności do tego, by to zrobić najpiękniej, by ci, którzy przychodzą, zachwycili się Tym, któremu służymy. Więc życzę wam, abyście z jednej strony czerpali siłę duchową, bo liturgia jest z nieba, ale też abyście nie zapomnieli o tej odpowiedzialności i godności, która na was spoczywa. Eucharystia jest najważniejszą skarbem, a jeśli nie będzie ludzi, to komu ją przekażemy? Zostanie skarbem ukrytym albo zaniedbanym. Czerpcie siły z Eucharystii do życia wiarą, dostrzegajcie jej piękno – prosił ks. Radosław Czerwiński.
Po homilii ks. kan. Michał Tunkiewicz udzielił błogosławieństwa tym, którzy ukończyli roczny kurs służby liturgicznej. – Drodzy kandydaci, otrzymacie dziś błogosławieństwo do zaszczytnej posługi. Spełniajcie swe zadanie z wielką wiarą i miłością. Boże, pobłogosław tych wybranych członków służby liturgicznej – modlił się prezbiter.
– Podczas rekolekcji dla bierzmowanych ksiądz zaprosił mnie do służby liturgicznej. Dziś cieszę się, że tutaj jestem – mówił Michał Bloch. Przez lata kończył kolejne kursy, a jego spojrzenie na liturgię zupełnie się zmieniło. – Na początku służby, kiedy byłem jeszcze ministrantem, siedziałem w ławce i myślałem, że skończę z tym zaraz po bierzmowaniu. Nic więcej! Po przyjęciu sakramentu otrzymałem własną albę i to jakby zmieniło moje serce. Stwierdziłem, że zostanę i będę się rozwijał w wierze, bo nie jest to takie nierozsądne, jak na początku myślałem – wspominał.
Kiedy był młodszy, przeżywał w sobie docinki rówieśników, którzy podśmiewali się z faktu, że służy przy ołtarzu. – Teraz jestem w trzeciej klasie technikum, a koledzy już tak nie dogryzają. Bardziej śmieją się, że: „O, ksiądz idzie”, ale mam do tego zdrowy dystans i wiem, że to bardziej żart niż złośliwości. Nie przejmuję się tym – podkreślał.
Podczas Eucharystii otrzymał błogosławieństwo do posługi animatora służby liturgicznej. Po latach formacji będzie tym, który formuje młodszych. – To ogromna motywacja dla mnie, bo przecież będę ważnym przykładem życia dla młodszych. Wiem, że muszę sam nieustannie trwać przy Bogu, być wiernym wartościom, być przykładem. To z pewnością nie będzie proste, ale wiem, że muszę po prostu czerpać z łask Bożych. Dla mnie to wielkie przeżycie i nie mogę się doczekać pełnienia swojej nowej funkcji. Chcę, aby ta posługa budowała i mnie, by być lepszym człowiekiem – nie krył Michał.
Błogosławieństwo do posługi animatora przyjęła również Faustyna Panasiuk. – Zadania służby dziewcząt przy ołtarzu są inne, niż chłopców. My, jako bielanki, przynosimy dary do ołtarza, czytamy słowo Boże, śpiewamy psalmy, sypiemy kwiaty podczas procesji. W taki sposób służymy Bogu – przybliżała Faustyna. – Jestem zaszczycona, że mogę tak służyć – wyznała.
Wspomina moment, kiedy dołączyła do służby liturgicznej. Wówczas przeżywała liturgię bardzo powierzchownie. Nie rozumiała znaczenia poszczególnych części Eucharystii, które zlewały się w jedną całość. – Po kursach dostrzegam w sobie wielką zmianę. Przeżywam głębiej liturgię, rozumiem jej części. Dzięki formacji moja wiara jest głębsza, jest autentyczna, a dziś mogę stwierdzić, że Bóg jest moim przyjacielem – przybliżała. – Będąc wśród rówieśników wiem, że oni widzą po moim zachowaniu, iż dla mnie ważny jest Bóg, relacja z Nim, wartości, które On wskazał za fundamentalne, by dobrze żyć, by być szczęśliwym człowiekiem – mówiła Faustyna.
Błogosławieństwo otrzymali również absolwenci kursu psałterzysty. Najczęściej są to osoby dorosłe. – Moja droga do tej posługi była bardzo kręta – uśmiechał się Tomasz Wiewiórski. – Kiedy dostrzegłem informację o tym kursie, po prostu ukląkłem i przemodliłem decyzję. Odebrałem to jako powołanie – przybliżał. Przez wiele lat żył poza Kościołem. Nawet dokonał apostazji. – Dziś wszystko oddaję Jezusowi. Co On będzie mówił, to ja będę robił. Nawróciłem się dwa lata temu. Wróciłem do Boga, a dziś jestem psałterzystą. To wielka Boża łaska. Duch Święty wszystko sprawia – wyznał.
Krzystzof Kozłowski/Instytut Gość Media