Abp Górzyński: Bóg wkracza w nasz ludzki świat

W konkatedrze św. Jakuba w Olsztynie abp Józef Górzyński przewodniczył Mszy Wigilijnej, którą powszechnie nazywamy Pasterką. „Dzisiaj poznacie, że Pan przyjdzie, aby nas zbawić, a rano ujrzycie Jego chwałę” – wybrzmiały słowa antyfony. – Dzisiaj całą prawdę o Emmanuelu, Bogu z nami, streszczamy w jednej myśli: „Czy On, Zbawiciel, narodził się w nas?”. Życzenia, aby tak się stało, streszczają całą głębię i sens świętowania Bożego Narodzenia – mówił metropolita warmiński.

Msza św. w nocy obwieszcza nam radosną nowinę o narodzeniu obiecanego Mesjasza: „Radujmy się wszyscy w Panu, dzisiaj narodził się nam Zbawiciel. Dzisiaj prawdziwy pokój zstąpił z nieba na ziemię”. – To prawdziwe misterium, czyli Boże dzieło dokonane w naszej historii, w historii człowieka. Boskość tego wydarzenia przejawia się znakami, które choć doświadczane zmysłami przekraczają zdolność ich zrozumienia. Budzą przekonanie, że dzieje się coś na miarę Boga, chociaż ma miejsce w świecie człowieka. Bóg wkracza w nasz ludzki świat – mówił abp Górzyński.

Przytoczył słowa jednej z popularnych kolęd, gdzie pada pytanie: „Hej, co się więc takiego Tobie, Panie, stało, żeć się na ten kiepski świat przychodzić zechciało?”. – Jednak to nie Panu Bogu coś się stało, ale ten świat tak się już skiepścił, że tylko Bóg może go uratować. I po to przychodzi – zauważył metropolita warmiński.

Zagubienie świata wyraża się ciemnością, w której pogrążył się człowiek. Nowonarodzony jest przychodzącym światłem, o którym przepowiada prorok Izajasz: „Naród kroczący w ciemności ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków zabłysło światło” (Iz 9,1). – Modlitwa, która wprowadziła nas w tę liturgię, mówi o Bogu, który sprawił, że „ta najświętsza noc zajaśniała blaskiem prawdziwej światłości”. Tymi i podobnymi słowami oddawana jest prawda o narodzeniu Zbawiciela, nazywanego Światłością świata – mówił pasterz.

Przypomniał, że człowiek wciągnięty jest w konflikt między dobrem a złem, bo głównie o niego toczy się walka. – Ostateczne przeznaczenie człowieka zamyka się w kategoriach światła i ciemności, tak samo, jak w ramach życia i śmierci. Kryteria są czytelne. Światłością jest sam Bóg. Św. Jan stwierdza to definitywnie: „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności” (1J 1,5). Ciemnością jest wszystko, co od Boga się odwraca, co z Nim zrywa relacje. W konsekwencji są to grzech i śmierć. Człowiek, zrywając relacje z Bogiem przez nieposłuszeństwo, pogrążył się w ciemności, czyli w grzechu i śmierci. Narodzenie się Chrystusa jest narodzeniem prawdziwej światłości, czyli przyjściem na świat Zwycięzcy grzechu i śmierci – podkreślił abp Górzyński.

Jednak człowiek w swej pysze nazbyt często odrzuca Światłość, o czym mówi Ewangelia św. Jana (J 3,19-21): „Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu”, podkreślając dalej słowa Jezusa: „Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światłość życia” (J 8,12).

Życie bez Boga wiedzie ku beznadziei lub przeświadczeniu, że sam jestem źródłem i sensem życia. – Życie brutalnie objawia pozorność takich dążeń. Podejmowane próby budowania raju na ziemi jedynie w oparciu o ludzkie pragnienia i siły nigdy nie przyniosły oczekiwanych efektów, a w wielu przypadkach przyniosły tragiczne czy wręcz zbrodnicze skutki – wskazał pasterz.

Tajemnica wcielenia jest odpowiedzią Boga na niemożność człowieka. Syn Boży przychodzi uzdrowić ludzką słabość w jej istocie, czyli grzech rozumiany jako zerwanie relacji z Bogiem. – Wiemy, czym jest trafna diagnoza, poznanie prawdy o sobie i świecie. Tylko wtedy można skutecznie zaradzić chorej sytuacji. Taka diagnoza możliwa jest tylko w świetle Bożej prawdy. Tylko oświetleni światłością z wysoka, Bożą światłością, jesteśmy zdolni poznać prawdę o sobie i świecie. Bez tej światłości świat i człowiek pozostają w mrokach swoich przekonań i mniemań. Nie mają rozeznania swojego chorobowego stanu i tym bardziej nie znają sposobu uleczenia z niego. Chrystus nie tylko nas oświeca i daje poznać prawdę, ale także przynosi i daje nam swoją Boską moc, moc uzdrowienia, która jako jedyna jest zdolna pokonać przyczynę wszelkiego zła – grzech – oraz naprawić to, co zniszczone. Przyjąć to lekarstwo, czyli Jezusa Chrystusa, to odnaleźć drogę życia w prawości i ładzie, który nas buduje i pozwala wzrastać ku pełni człowieczeństwa na miarę Chrystusa – podkreślił metropolita warmiński.

Odwołał się do Listu św. Pawła do Tytusa, gdzie opisana jest postawa ucznia Chrystusa (Tt 2,11-14). – Wraz z narodzeniem Pana Jezusa objawia się nam łaska Boża, która daje moc i poucza nas, „abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie”. Jako uczniowie Chrystusa tylko w Nim mamy pokładać „błogosławioną nadzieję”, gdyż On jest naszym Bogiem i Zbawicielem, który „wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości i oczyścić”. Odpowiedzią z naszej strony winna być „gorliwość w spełnianiu dobrych uczynków” – przytoczył abp Górzyński.

Przypominał, że narodzenie Chrystusa Pana jest historycznym wydarzeniem, ale jest świętowane po to, aby stało się wydarzeniem osobistym każdego z nas. – Jest to możliwe, jeśli otwieramy się na Niego wiarą, jak Maryja; kiedy gotowi jesteśmy uczynić Go Panem naszego życia i stać się Jego uczniami; kiedy faktycznie to On nas prowadzi, a Jego nauka i Jego wola stają się drogą naszego życia, porządkiem naszego myślenia i działania. Św. Ambroży pisał: „Każda dusza, która wierzy, poczyna w sobie i rodzi słowo Boga i rozpoznaje Jego dzieła”. Dzisiaj całą prawdę o Emmanuelu, Bogu z nami, streszczamy w jednej myśli: „Czy On, Zbawiciel, narodził się w nas?”. Życzenia, aby tak się stało, streszczają całą głębię i sens świętowania Bożego Narodzenia – mówił metropolita warmiński.


xms/ArchWarmiaMedia