W uroczystość Wszystkich Świętych na nekropoliach w archidiecezji warmińskiej odwiedzamy groby naszych zmarłych. To dzień licznych nabożeństw żałobnych. Na cmentarzach sprawowane są również Msze św. w intencji zmarłych. – Kiedy stajemy przy grobach naszych bliskich, kiedy myślimy o życiu i przemijaniu, rodzą się w nas najbardziej głębokie pytania o sens i cel naszej ziemskiej wędrówki – zauważał abp Józef Górzyński.
Uroczystość Wszystkich Świętych

Uroczystość Wszystkich Świętych
Znicze, chryzantemy i piękne wiązanki wypełniły dziś nekropolie. Wiele osób przemierza dziesiątki kilometrów, by w zadumie pochylić się nad grobem bliskich, którzy wyprzedzili nas w drodze do Pana. – To dla mnie zawsze dzień pełen refleksji – wyznaje pani Klaudia. – Przecież pamiętam dziadków, którzy z taką cierpliwością podchodzili do nas. Pamiętam rodziców, którzy tak niedawno odeszli i przecież większość swoje życia zabiegali o nas, by nam niczego nie brakowało, byśmy się wykształcili, wyrośli na dobrych ludzi. I oni odeszli. Dziś jestem tu, żeby oddać im pamięć, która im się należy, podziękować za ich trud, za każdą chwilę wspólnie przeżytego szczęścia. Wierzę, że dziś świętują w niebie – mówiła.
– Tu spoczywa moja siostra, która nazbyt wcześnie odeszła. Choroba zabrała ją. Czuję pustkę, bo dobrze żyliśmy, odwiedzałyśmy się, często rozmawiałyśmy. Dziś stoję i patrzę na te litery tworzące jej imię i ciągle nie dowierzam, że już jej nie ma – wyznała wyraźnie wzruszona pani Irena.
Dziś cmentarz komunalny w Olsztynie wypełniony był ludźmi. Szli całymi rodzinami, niektórzy prowadząc ożywione rozmowy, inni w zadumie. – Warto się zatrzymać w biegu i zastanowić nad swoim życiem. Mało mamy takich okazji w ciągu roku. Wiadomo, obowiązki, troski, praca, zakupy… Gonię i ja, a dziś zastanawiam się, za czym gonię, czy warto zabiegać aż o tak wiele. Nawiedzam grób rodziców. Mimo upływu lat, brakuje mi ich – mówił pan Zbigniew.
Żyjemy w przeświadczeniu, że ciągle mamy dużo czasu. Zdążymy wszystko zrobić, zrealizować plan, za rok wyjechać na wymarzone wakacje. – Tymczasem nieustannie zmierzamy do wieczności, czy mamy tego świadomość, czy też nie, czy wierzymy, czy jesteśmy niewierzący – zauważał abp Józef Górzyński. – Kiedy stajemy przy grobach naszych bliskich, kiedy myślimy o życiu i przemijaniu, rodzą się w nas najbardziej głębokie pytania o sens i cel naszej ziemskiej wędrówki. Rodzą się pytania o świecie, w którym żyjemy, o osobach, które nam towarzyszą. Stąd poczucie, że to jest bardzo ważne święto – podkreślał metropolita warmiński.
Kiedy patrzy się na współczesne społeczeństwo, wiele osób jest zagubionych, pogrążonych w smutku i w bezsensie. – Mogę powiedzieć o tym, co przeżywamy my, jako wierzący. Mamy odpowiedź, największą pociechę, którą otrzymujemy od Tego, który jest zwycięzcą śmierci. Większej nie otrzymamy. Na świecie pojawia się Chrystus, który przezwycięża grzech i śmierć, dając pełnię życia. Bardziej radosnej wieści nad grobem nie usłyszymy – zauważał abp Górzyński.
Metropolita warmiński w uroczystość Wszystkich Świętych sprawował Eucharystię na cmentarzu komunalnym w Olsztynie. Przybyłych wiernych przywitał ks. Tomasz Stempkowski. – Dzisiejsza uroczystość przypomina nam o podstawowym powołaniu chrześcijanina, jaki jest zjednoczenie z Bogiem. Świętość polega na miłości Boga w osobistym życiu. Każdy z nas jest wezwany do zawierzenia się Bogu, do dążenia ku świętości – mówił prezbiter.
Arcybiskup warmiński do intencji modlitwy za bliskich zmarłych dołączył modlitwę za ojczyznę. – Modlimy się o pokój wśród nas, aby przeżywane wspólnie święto przywoływało pokój między nami. Jest tyle spotkań przy grobach najbliższych. Stańmy ze świadomością, co im jesteśmy winni, jako ci, którzy otrzymali po nich dziedzictwo dobra wspólnego, którym jest Polska – podkreślał pasterz.
Homilię wygłosił ks. Rafał Rozumowicz. Zauważał, że wiele osób nosi w sercu wątpliwości, czy jest zdolny być świętym, bo to jest tak trudne i wymagające. – Możemy być pobożnymi katolikami i chodzić co niedziela do kościoła i nosić taki zafałszowany obraz świętości. Bo kto to jest człowiek święty? Święty, byśmy powiedzieli, to jest ten, co nie pali, nie pije, nie używa brzydkich słów. Który na Mszy świętej ma ręce złożone i głowę przechyloną. Ale to jest człowiek grzeczny, ułożony. Dobrze mieć takiego sąsiada, współlokatora, nie stwarza problemów, nie robi hałasu w nocy. Ale my wiemy, że świętość, do której aspirujemy, to coś większego – podkreślał kaznodzieja.
Przywoływał słowa papieża Franciszka z dokumentu poświęconego świętości. „Lubię dostrzegać świętość w cierpliwym ludzie Bożym. W rodzicach, którzy z wielką miłością pomagają dorastać swoim dzieciom. W mężczyznach i kobietach pracujących, by zarobić na chleb. W osobach chorych, w starszych zakonnicach, które nadal się uśmiechają. W tej wytrwałości, aby iść naprzód, dzień po dniu, widzę świętość Kościoła walczącego. Jest to często świętość sąsiedztwa”, cytował.
– Nie można się zniechęcać, podziwiając wzory świętości, które wydają się nieosiągalne. Istnieją świadectwa przydatne, ale nie dzięki temu, że próbujemy je kopiować, gdyż to mogłoby nas jeszcze oddalić od wyjątkowej i specyficznej drogi, jaką przygotował dla nas Pan. To znaczy, że tą wskazówką jest być świętym, żyjąc zgodnie ze swoim powołaniem – mówił ks. Rafał.
Właśnie o tym mówił papież Franciszek, który podkreślał, że trzeba żyć radośnie swoim darem powołania, bo świętość to miłość i troska wobec współmałżonka, to uczciwe i kompetentne wypełnianie obowiązków w pracy, to cierpliwość w nauce dzieci naśladowania Jezusa. Świętość bowiem wzrasta przez małe codzienne gesty.
W drodze ku świętości nie jesteśmy sami, a potężnym narzędziem, które jest nam dane, są trzy filary, które nas kształtują jako chrześcijan. Pierwszym z nich to Słowo Boże, które Pan daje w Kościele. Słowo, które jest zawsze aktualne, jest rzeczywistym światłem na to, co mnie czeka. Drugim jest Eucharystia.
– I zobaczmy kochani, że w wielu różnych sprawach możemy się usprawiedliwiać. Wielu z nas może powiedzieć, mam trudny charakter, nie zmienię go. Ktoś powie, że mąż, żona, dzieci, że oni mają taki charakter. Są takie życiowe sytuacje, o których możemy powiedzieć, ani moje talenty, ani moje znajomości, ani moje pieniądze mi nie pomogą. Nie poradzę sobie. Ale tym, co zawsze zależy ode mnie, jest to, czy się modlę. To rzeczywiście znajduje się w moich rękach. To, czy idę na Eucharystię, żeby szukać tam życia, czy nie – zauważał ks. Rafał.
Trzecim jest wspólnota Kościoła, w której dzielimy się wiarą. – Dlatego na koniec papież podpowiada, że kiedy odczuwasz pokusę, by zaplątać się w swoją słabość, podnieś oczy ku ukrzyżowanemu i powiedz: „Panie, jestem biedakiem, ale Ty możesz dokonać cudu uczynienia mnie trochę lepszym”. W świętym i składającym się z grzeszników Kościele znajdziesz wszystko, czego potrzebujesz, aby wzrastać ku świętości. Pan napełnił go darami, słowem, sakramentami, sanktuariami, życiem wspólnot, świadectwem świętych, pięknem, które pochodzi z miłości Pana – mówił prezbiter.
Po Mszy św. odbyła się procesja żałobna. Główną aleją za krzyżem kroczyło wiele osób, zanosząc prośby w intencji tych, którzy zmarli. Na zakończenie abp Józef Górzyński udzielił wszystkim pasterskiego błogosławieństwa. Przypomniał, że do w ciągu najbliższego tygodnia można uzyskać odpust zupełny dla naszych zmarłych. – Należy nawiedzić cmentarz i spełnić warunki zwyczajne odpustu, czyli odmówić „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” oraz pomodlić się w intencjach Ojca Świętego. Całość należy ofiarować za zmarłego. Taki przywilej otrzymujemy od Kościoła – wyjaśniał metropolita warmiński.
Krzysztof Kozłowski/Instytut Gość Media